Drohobycz – mały satelita „wielkiego Lwowa”, czy też kolebka wybitnych umysłów, takich jak Bruno Schulz oraz… Alfred Schraier?
Zostaję zaproszona przez swoich francuskich przyjaciół na spotkanie z drohobyckim Żydem. Moim zadaniem jest fotografowanie.
Godz. 11.00. Drohobycz. Dom naszego rozmówcy. To tu ma miejsce spotkanie. Dzwonimy. Drzwi otwiera niski, elegancki, starszy człowiek, który mówi nam, iż zapominał o tym, że byliśmy umówieni. W mig jednak rejestruje sytuację i prosi nas, abyśmy przyszli za godzinę.
Godz. 12.00. Dzwonimy. Po chwili otwierają się drzwi, a my zostajemy zaproszeni do środka. Pokój, pianino, książki, kilka czarno-białych fotografiii, futrzasty kocur i On, Alfred Schraier w kremowym garniuturze. Już po chwili wiemy, iż człowiek ten pamięta doskonale każdy moment swojego życia, zasypując nas datami, tytułami, anegdotami.
Drohobycz przed wojną? „Półtora miasta”, połowę zamieszkiwali Ukraińcy, połowę Polacy… a połowę Żydzi. Każdy katolik mógł przyjść podczas Paschy do Żyda na macę, każdy Żyd na jajko do katolika.
Szkoła? Każdy miał swoje lekcje religii, nauczycielami byli zarówno Ukraińcy, Polacy, jak również Żydzi. Dopiero w 1935 roku, po śmierci Piłdsudskiego, coś pęka. Tworzą się tzw. getta ławkowe, Zydzi muszą siedzieć oddzielenie. Dochodzi nawet do zabójstwa żydowskiego studenta.
Wojna? Zrodzona z dwóch totalitaryzmów, które skłóciły ludzi do dziś. Wspominając czasy wojny nie omija Bandery, który walczył o wolną Ukrainę, nie był natomiast bandytą, jak to obecnie figuruje w Polsce, czy też w Rosji. Co ciekawsze Bandera zostaje zastrzelony w Niemczech przez… Ukraińca spod Stanisławowa (obecnie Iwano – Frankivska). Nasuwa mi się myśl: „Każdy kraj ma swoją własną historię, czy możliwa jest jedna wspólna?”.
Wojna 1941 roku zastaje go we Lwowie, gdzie pojechał wraz z chórem na występ. Listopad 1941 roku to, jak określa, „próba generalna” nazistów przed całkowitą eksterminacją ludności żydowskiej, w wyniku której rozstrzelano 320 Żydów. Akcja z 5-8.08 1942 zabiera mu całą rodzinę. Pada pytanie z jego ust: „Do czego ci, tak zwani, ludzie byli zdolni?”.
Jako uczestnik „marszu śmierci” śpiewał, ponieważ jedynie dzięki temu zapominał o głodzie, chłodzie i wyczerpaniu. Wtedy właśnie jeden z niemieckich żołnierzy, w wyniku zapewnień jednego z więźniów, iż jest to sławny śpiewak operowy, spycha go do rowu. Jest uratowany. Marsz śmierci idzie dalej bez niego. W maju 1945 roku myśli, iż jeśli wojna skończy się przed jego urodzinami – przeżyje. 7 maja czołgi radzieckie wkraczają na terytorium niemieckie, do miasteczka, w którym wówczas przebywał. 8 maja obchodzi swoje dwudzieste trzecie urodziny.
Szczęście? Przyjaciel pyta go kiedyś, co jest ważniejsze w życiu, szczęście czy zdrowie. Nię będąc zupełnie pewnym, nasz rozmówca odpowiada, iż zdrowie. Na to przyjaciel pyta, czy ten słyszał historię Titanica, na którym przecież wszyscy byli zdrowi.
Obecnie w Drohobyczu żyje ok. 60 Żydów. Na pytanie o życie żydowskie dziś, odpowiada, iż nie ma takiego zjawiska.
„Czego można Panu życzyć? – pytamy.
„Teraz to chyba tylko zdrowia, bo szczęście już mam.”


A.Schraier – ur. w 1922 roku jest jedynym Żydem który urodził się i mieszka nadal w Drohobyczu.
(E.)