Rożnic między nami wiele, i budują między nami most, lecz muzyka wygra z tym co dzieli, muzyka spotyka wszędzie ten sam los.
Takie słowa, między innymi, można usłyszeć na wydanej w czerwcu tego roku płycie Voo Voo z Haydamakami. Płyta pokazuje, iż to co na poczatku wydaje się niesamowicie trudne, jest możliwe. Udaje się połączyć dwa przeciwległe bieguny – tradycję ukraińskiego folku (który z kolei dużo czerpie z Bałkanów) z “world music”, a jednak wciąż “polish” Waglewskiego . Nie tylko dwie różne tradycje, dwa różne brzmiena muzyczne, dwa różne style. Projekt łączy także dwa odrębne kraje. Jeśli nikt w Polsce nie słyszał dotąd o Haydamakach, wreszcie ma szansę usłyszeć jedną z najbardziej znanych kapel na Ukrainie. Ktoś mogłby sobie pomyśleć, iż Waglewski nic nowego nie jest w stanie już wymyślić, a tu proszę, kolejne zaskoczenie. Głos Pana Wojtka nabiera zupełnie nowego brzmienia w połaczeniu z charyzmatycznym wokalem Olksandra Yarmoli z Haydamków. Miejscami muzycznie przypominająca Beirut, miejscami Kusturicę i No Smoking Orchestra, ta wspaniała płyta jest idealna do słuchania na jesienne, lwowskie wieczory, co właśnie w tym momencie czynię. Jeśli ktoś chciałby zakosztować troszkę Ukrainy, ale tak na swojskim gruncie, to płytę szczególnie polecam.
(E.)