Wróciłam do Kraju. Mówię, że na stałe, jednak nikt mi nie wierzy. Polska? Wszystko tu inne. Przekraczając polsko – ukraińską granicę, czułam się jak mała dziewczynka, kiedy dziesięć lat temu wjeżdżałam z moją mamą po raz pierwszy do Niemiec. Wszystko tam było nowoczesne, ludzie byli radośni, psy wesoło przebiegały ulicę, dzieciaki machały, panie w sklepie się uśmiechały i nie miały pretensji o to, że chcesz coś kupić. Teraz patrzę na swój biedny kraj i nadziwić się nie mogę, że tak podobnie – europejsko.
Kupuję Wyborczą i czytam o Ukrainie. Wybory tuż tuż (17.01). Janukowycz z Tymoszenko mają największe poparcie. Janukowycz przeciwko wejściu Ukrainy do NATO – prorosyjski. Tymoszenko z kolei sama nie wie czego chce, ale uśmiecha się w stronę Rosji. Czytam i myślę – mam to za sobą. Jednak gdzieś w głębi serca współczuję głęboko krajowi, w którym mieszkałam okrągły rok, poznałam jego problemy, mentalność ludzi (w ukraińskim sklepie jesteś intruzem, który narusza błogi spokój pań sprzedawczyń). Tam jednak zawarłam przyjaźnie na całe życie. Dzięki lwowiakom Ukraina stała się moim drugim domem. Z wypiekami na twarzy będę śledziła losy Ukrainy, Ukraińców, lwowiaków, moich przyjaciół, i będę trzymać kciuki za tych wspaniałych, młodych, pełnych pasji ludzi, którzy któregoś dnia dostaną swoją szansę.
Dzięki wszystkim za śledzenie i komentowanie naszego bloga (szczególnie Dimie). Myślę, że nie zrezygnuję z pisania. Jestem aktualnie na etapie wyboru kolejnego kraju. Może Polska???
(E.)

witaj w kraju ewelka
‘dom jest tam, gdzie serce twoje’
twój kraj nie jest aż tak biedny;
powiedziałbym nawet, że jest on raczej w porządku